Teatr Wielki w Poznaniu
14-28 czerwca 2009
Ryszard Kaja
Malarz, grafik, scenograf. Kontynuator rodzinnych tradycji artystycznych. Studiował malarstwo w Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych w Poznaniu (dzisiejsza ASP). Po ukończeniu studiów podjął pracę jako scenograf Teatru Wielkiego w Łodzi, później m.in. Teatru Wielkiego w Poznaniu, pełniąc funkcję głównego scenografa w latach 1995-1999. Obecnie mieszkając we Wrocławiu pozostaje „wolnym strzelcem”, realizując swoje prace niemal w całym kraju i poza granicami Polski. Ma w dorobku ponad 150 realizacji scenograficznych w zakresie opery, baletu, dramatu, filmu i filmu animowanego. Dodatkowo zajmuje się plakatem, fotografią, ilustracją, dekoracją wnętrz i wystawiennictwem muzealnym, traktując przestrzeń użytkową jak scenę teatralną. Ulubioną formą wypowiedzi pozostało jednak malarstwo, a wzajemne przenikanie się świata malarstwa i scenografii stało się rozpoznawalną wizytówką artystyczną
Moja współpraca z Ryszardem Kają jest przedłużeniem artystycznych związków z jego rodzicami – matką malarką, a zwłaszcza z ojcem, Zbigniewem Kają – znakomitym scenografem spektakli operowych w Poznaniu i Wrocławiu w latach 50. i 60. ubiegłego stulecia. Ryszard przyłączył do naszej ekipy w Teatrze Wielkim w Łodzi (debiut scenograficzny w Ernanim), w Operze Wrocławskiej (Viva la Mamma!), potem pracowaliśmy razem w Teatrze Wielkim w Warszawie (świetny Skrzypek na dachu), wreszcie ostatnie 15 lat działaliśmy razem w Poznaniu, gdzie sukcesów scenograficznych Kaji trudno w tej krótkiej notce wymienić – jest ich tak wiele. W międzyczasie Ryszard „zdradzał” nas z innymi teatrami, zawsze jednak z dużym powodzeniem.
Jest postacią, jedną z ostatnich, określanych w naszym środowisku: una figura teatrale. Woli projektować kostiumy niż dekoracje, ma wiele przepięknych prac z dziedziny grafiki i malarstwa, a przede wszystkim jest stuprocentowym artystą w twórczości, sposobie bycia, w swych szalonych podróżach i w ogóle w życiu. Lubię go...
Sławomir Pietras
Trzeba było wielu lat bym osobiście poznał uroczego autora plakatów, obok których nie sposób było przejść obojętnie. Poznań, Szczecin, Wrocław, Łódź, Warszawa… Gdziekolwiek działa opera lub teatr muzyczny tam spotykam na ulicznych słupach reklamowych papierowe dzieła sztuki, które od lat powiększają moją plakatową kolekcję. Odkąd zawitały w krakowskiej galerii zachwycają wszystkich odwiedzających lekkością rysunku oraz optymizmem i humorem, jaki z nich emanuje. Teraz, kiedy współczesny mistrz polskiego plakatu jest w kręgu moich przyjaciół i projektuje również dla mojej galerii i kolekcji jestem szczęśliwy. To ogromny zaszczyt.
Krzysztof Dydo
