Oto kolejny numer „Operomanii”, wyjątkowy. Nie tylko poprzez nieobecność Jarka Mianowskiego, której nie uświadomiliśmy sobie właściwie na dobre. Tym razem, drogi Czytelniku, odchodzimy od dotychczasowej formuły pisma. Ujmujemy w nawias refleksje nad kondycją sztuki operowej, spory dotyczące przyszłości gatunku, nie zapraszamy Cię do rozmowy ani dialogu, nie opowiadamy o operowych podróżach czy lekturach. Nie sięgamy do archiwów ani po ulubiony hit. Nie zgłębiamy zakamarków naszej –
dziejo-,
etno-,
info-, – manii. Niniejsze wydanie poświęcamy wyłącznie poznańskiemu Teatrowi Wielkiemu.
Kończący się właśnie kolejny sezon artystyczny zbiega się z większą cezurą w dziejach poznańskiej Opery. Przekazanie sterów i zamknięcie kadencji dyrekcyjnej jest powodem, dla którego warto przyjrzeć się minionym piętnastu latom.
Mamy nadzieję, że – pomimo braku publicystyki – przywołanie najnowszej historii gmachu pod Pegazem, który lada dzień zostanie stulatkiem – będzie pasjonującą wyprawą artystyczną każdego operomaniaka.
Redakcja